Lato przyszło już do nas na stałe. Temperatura z dnia na dzień rośnie. Szczerze mówiąc, żałowałam ubrania długich, czarnych spodni, ale wiem, że pożałuje jeszcze nie raz. W końcu #ładniludzieubierająsięnaczarno. :)
Postanowiłam w końcu się przełamać i ubrać krótką bluzkę w kwiatuszki. Goły brzuch to nie moja domena, dlatego wybrałam spodnie z wysokim stanem. Mają one oryginalne zapięcie z przodu oraz pseudoskórzane pasy z boku.
Pomimo tego, że w swojej szafie posiadam naprawdę dużo par butów, moja miłość do trampek jest nieskończona i trudno mi się przerzucić na sandałki, czy inne pantofelki. Kupowanie różnego rodzaju obuwia idzie mi świetnie, noszenie niestety troszkę mniej.
Miałam wielki dylemat-czy ubrać bordowe, czy czarne, właśnie, trampki. Często, nawet w lecie, nie chodzę w innych butach.
Stwierdziłam, że wysokie w kolorze, który pochłania wszelkie ciepło, nie będzie dobrym pomysłem. Ten odcień czerwieni dodał trochę wesołego i letniego charakteru.Dopełnieniem stała się torebka. Kształtem przypomina kuferek. Lubię taki typ, ponieważ jest bardzo niepozorny. Niby mała, ale naprawdę wiele zmieści. Nieraz aż zdziwiłam się jej pojemnością.
Na nadgarstek wybrałam bransoletkę udającą Pandorę z fioletowymi beadsami pod kolor kwiatków na bluzce. Jako ochronę niby słoneczną wzięłam okrągłe okulary. Polowałam na bardziej 'lenonkowe', ale niestety sklepy mnie takimi nie oczarowały.
trousers- SH
sneakers- CONVERSE
bag- BERSHKA
bracelet- no name
glasses- RESERVED





